|
Blog > Komentarze do wpisu
Emeryten PartyMuszę się przyznać, że nasze Emeryten Party było wyjątkowo udane. Po pierwsze P. przyjechali bez dziecka o czym za chwilę, a po drugie inaczej niż zwykle tylko trochę przesadziłem z winem więc nie zgasłem przed północą, ale grubo, grubo po. Wyjątkowo dobrze i dojrzale sprawiła się moja Córuś, która towarzyszyła nam wprawdzie do 1.00 w nocy choć w większości siedziała u siebie klikając w Simsy. P. zostawili swojego dziecia u dziadków, bo podejrzewali ospę. Słusznie podejrzewali jak się okazało dziś rano. U nas wprawdzie już po ospie, ale licho nie śpi - półpasiec nie jest mile widzianym gościem... Teraz o kulinariach. Plan z fondue wypalił w 100 %. Roztopienie prawie kilograma sera zajęło chwilę, ale aromat jaki roztaczał się po mieszkaniu był po prostu obłędny. Żeliwny caquelon na stole prezentował się bosko, aż szkoda że to już po imprezie. Udało się nie zważyć sera :) mistrzostwo świata po prostu. Kilka sosów, pasta jajeczna i dużo eliksiru wiedzy i odwagi czyli po prostu wina. Wino królowało z resztą przez cały okres świąteczny, co bardzo sobie chwalimy z B. Sylwester był, co się zowie. Spać poszliśmy około 3.30 wraz z najmłodszym dzieciem, co to się urwał z choinki i odmówił spania około 2.00 w nocy. Bardzo miła pobudka w 2012 roku ;) A dziś Córuś gotuje obiad pod czujnym okiem mamy. Dostała wczoraj swoją pierwszą książkę kucharską... Rok się zaczął no uroczo... niedziela, 01 stycznia 2012, oneyear
Tagi:
Sylwester 2011/12
TrackBack
|
|