Wpisy z tagiem: rodzina

sobota, 04 lutego 2012

Jest sobota, do południa jeszcze kawałek czasu. Zakładam kuchenny fartuch z wzorkiem w tzw. cipki i przystępuję do zabawy w kuchni. Piekę, siekam, blanszuję, odmierzam, ważę i śpiewam przy tym, albo pogwizduję.Dzieci wpatrzone we mnie wielkimi oczami.  Relaksuje mnie to gotowanie niebywale. Dzisiaj na przykład upiekłem  babeczki  z wiśniami, a w planach jest jeszcze chleb no  i obiad. Często gotuję. Wiedzą to Ci co mnie znają. Odpoczywam przy tym. Realizuję przy tym rzymski ideał niepróżnującego próżnowania. Kocham jedzenie i gotowanie. Czasem jednak rozbijam się o takie frapujące mnie pytanie. Czy gotowanie jest męskie? Tyle się mówi teraz o tym, że faceci niewieścieją, że zmieniają się role społeczne, modele rodziny etc. T o w końcu, jak to jest? Ciekawe...

wtorek, 27 grudnia 2011

Stanowczo za ciepło, jak na grudzień. Dziś rano 7 stopni celsjusza na wysokości 4 piętra, wiosenne powietrze. Czuję się lekko. Minęły nam kolejne święta Bożego Narodzenia. Bez komputera, w zasadzie bez telewizora, ale za to z dziećmi :)). Wizyta u teściów minęła bezstresowo, nie chce mi się o niej wspominać. Drugi dzień świąt w letargu przerywanym czytaniem książek. Całkowity relaks, nowa definicja słowa chiilout, że tak powiem. Łyk wina, piętnaście stron książki, świąteczny prezent od żony, letarg, zabawa z dziećmi, książka, zabawa z dziećmi, kolacja, wino, książka, letarg w fotelu. Da capo seznza fine. Pięknie było. I ta wszędobylska cisza, aż dzwoniło w uszach. Szkoda, że nie było śniegu, bo po błocie to nie spacer. W Sylwestra żadnych planów, ale to nieodległa przyszłość więc się tym nie martwię. Z resztą przymus zabawy męczy mnie od wielu lat. Pewnie siądziemy nad garnuszkiem fondue i o 2.00 pójdziemy spać. Pierwszego stycznia większość rodaków będzie zdychać na kacu, a my jak te skowronki. Tak właśnie lubię. Udało nam się zatrzymać w te święta i popatrzeć na siebie i nasze sprawy z dystansu. Cenne doświadczenie...

Bake Bread for World Bread Day 2011