Kończy się rok i naprawdę nic się dzieje. Obudzimy się pierwszego stycznia starsi o dzień. Poza datą nic się nie zmienia dla nas. Wiele hałasu o nic. Sylwestrowe pierdoły.
Początkowo chciałem pisać tutaj tylko przez rok, ale skoro Samoa może nie mieć piątku, bo zmienia strefę czasową, to i ja nie będę się trzymał tego postanowienia. Tym bardziej, że moje własnopisanie przeniosło się tutaj, a na sąsiednim blogu cisza od lipca 2011. Nie żegnam się więc.
Na pewno wieczorem popatrzę w zatroskaną twarz żony i przyjaciół jeśli wpadną z Sylwestrową wizytą. Pogwarzymy. Opowiemy sobie o różnych sprawach. Napijemy się wina może się pokłócimy, a potem pogodzimy szybko, szybko. Pomyślę o tych, których zabrakło w 2011 roku, którzy się zawieruszyli w Warszawie, Lublinie, Amsterdamie, Kopenhadze czy gdzie tam są...
Życzę Wam wszystkim, którzy tu zaglądacie, zdrowia siły i mądrości, abyście mogli realizować swoje sny, marzenia, plany. Grajcie w zielone. Do zobaczenia pojutrze, albo kiedyś...